Co możesz zrobić, gdy masz sześć lat i nagle starszy, nielubiany przez nikogo pan zapisuje Ci w testamencie prawie dwa miliony talarów? Cóż, nie pozostaje nic innego, jak pomnożyć majątek! Czy to możliwe tylko w bajkach? Poniższa historia ubogiej córki górnika, Joanny Gryzik, udowadnia, że niekoniecznie.
Należy zacząć od przywołania postaci jednego z najbardziej zasłużonych dla Śląska przemysłowców, Karola Goduli, który w 1801 roku rozpoczął pracę u hrabiego Karola Franciszka von Ballestrema, najpierw jako myśliwy, a później jako zarządca dóbr. W młodości Godula podobno przeżył przykry wypadek – został napadnięty i pobity. Od tej pory kulał i stał się samotnikiem o dość przykrym usposobieniu. Nigdy się nie ożenił i nie doczekał się dzieci. Miał za to świetny zmysł do interesów – namówił hrabiego do inwestycji w hutnictwo i górnictwo, które wówczas, w początkach XIX wieku, rozwijały się wspaniale. Krok ten przyniósł hrabiemu ogromne zyski, za co w podzięce uczynił Godulę swoim współudziałowcem. Ten wkrótce pomnożył swój majątek, zbudował pierwszą własną kopalnię, kupił kilka kolejnych i w krótkim czasie stał się potentatem w dziedzinie hutnictwa cynku. Zmarł w 1848 roku. Prawie cały majątek, o wartości ponad dwa milionów talarów, zapisał niespokrewnionej z nim wychowanicy, Joannie z domu Gryzik. Skąd taki obrót spraw?

Joanna Schaffgotsch z mężem, 1908, licencja PD, Wikimedia Commons
Gryzikówna urodziła się w 1842 roku we wsi Poręba na pograniczu dzisiejszej Rudy Śląskiej i Zabrza. Jej ojciec, Jan Gryzik był górnikiem w jednej z kopalń należących do Goduli, jednak zmarł, gdy córka miała trzy lata. Matka nie mogła sama jej utrzymywać, więc oddała Joannę na wychowanie do domu Goduli. Samotny i starszy już przemysłowiec otoczył dziewczynkę opieką i zatrudnił dla niej nauczyciela. Ona zaś podobno, jako jedyna, nie bała się go, ale okazywała mu sympatię, w przeciwieństwie do niezbyt życzliwej rodziny. Można sobie wyobrazić, jak wściekli byli najbliżsi krewni Goduli na wieść o tym, co zawiera jego testament. Im bowiem zapisał jedynie pewną część gotówki, mianowicie 200 tysięcy talarów do podziału w zależności od stopnia pokrewieństwa. A sześcioletnia Joanna Gryzik, córka służącej, stała się w jednej chwili milionerką.
Okładka pamiątkowego albumu z 1908 roku, z herbami Hansa Ulricha i Joanny Schaffgotschów, Wikimedia Commons
10 lat później Joannę wydano za hrabiego Hansa Ulryka Schaffgotscha z Cieplic, który dysponował świetnym nazwiskiem i znakomitymi koneksjami, ale nie pieniędzmi, bo jako najmłodszy z rodu został pozbawiony fortuny. Małżeństwo to, zawarte z końcem 1858 roku, było pragmatyczne, ale ostatecznie okazało się bardzo udane, może dlatego, że posag Joanny aż do śmierci pozostał jej własnością i to ona zarządzała majątkiem, podobno wydzielając mężowi jedynie kieszonkowe na whisky i cygara. Małżonkowie przeżyli ze sobą ponad pół wieku i doczekali się czwórki dzieci. Warto dodać, że przed ślubem Joannie został nadany tytuł szlachecki, nowe nazwisko Gryzik von Schomberg-Godula oraz własny herb z barwami Śląska oraz pyrlikiem i żeloskiem (młotkiem i klinem – narzędziami służącymi do ręcznego urabiania węgla), żeby każdy wiedział, skąd wzięła się fortuna Joanny.
Kopalnia „Hohenzollern” (później „Szombierki”) w Bytomiu należąca do Joanny Schaffgotsch, 1935, źródło: Pinterst
Hrabina dość szybko zaaklimatyzowała się w wyższych sferach i została przez nie zaakceptowana, mimo pochodzenia chłopskiego. Siedzibą Schaffgotschów stał się pałac w Kopicach, zakupiony przez nich w 1859 roku. Małżonkowie systematycznie powiększali majątek, dokonując nowych inwestycji. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX wieku ich zakłady dostarczały 15% całej produkcji cynku na Górnym Śląsku, a na przełomie XIX i XX wieku majątek Joanny sytuował ją w pierwszej dziesiątce najbogatszych osób w Rzeszy Niemieckiej.

Pałac w Kopicach od strony stawu, ok. 1939-1945, licencja PD, źródło: polska-org.pl.
Hrabina Schaffgotsch jest znana również z działalności społecznej – dla robotników zatrudnionych w swoich zakładach przemysłowych budowała domy, drogi, szkoły, szpitale, kościoły. Miejscowa ludność bardzo szanowała hrabiostwo, nie tylko za dokonywane przez nich fundacje, ale też za postawę w zakresie religii i języka. Schaffgotschowie bowiem jawnie sprzeciwiali się polityce Kulturkampfu, a ich robotnicy nie byli germanizowani. Hrabina, mimo tytułu i majątku, często przywdziewała tradycyjny strój śląski i posługiwała się gwarą śląską. W jej pogrzebie w 1910 roku licznie wzięli udział okoliczni mieszkańcy oraz pracownicy z jej zakładów.
Agata Muszyńska
Powrót ZOBACZ NA OSI CZASU









