gdingen

kurort warszawskiej society

Gdynia jest jednym z największych polskich osiągnięć cywilizacyjnych. Ani Polska komunistyczna, ani III RP nie mają na swoim koncie przedsięwzięć tak imponujących i działających na wyobraźnię, jak II RP, która wybudowała wielki port morski i stutysięczne miasto, na miejscu osady rybackiej nad Bożą Zatoczką. Początki polskiej fascynacji tym malowniczym zakątkiem Bałtyku sięgają jednak czasów wcześniejszych. Są związane z rozwojem turystyki i młodopolskim odkrywaniem korzeni polskości wśród prostego ludu.

Na początku XX w. rybackie wsie Gdynia i Oksywie były jednymi z ostatnich przyczółków kaszubskich nad Bałtykiem. Odmienność od otaczającego je niemieckiego świata budowały słowiański język i katolicka wiara. Jednak przewaga cywilizacyjna i nacisk germanizatorski wytworzyły u Kaszubów poczucie niższości względem niemieckiej i luterańskiej większości.

Około 1910 r. nad Bałtykiem pojawili się Polacy – dobrze sytuowani przedstawiciele ziemiaństwa, burżuazji i inteligencji. Każdego lata zjawiali się w Sopocie – kurorcie bliskim Gdańskowi, który łączyła z Warszawą linia kolejowa. Wkrótce zadziałała zasada „klient nasz pan”. Właściciele hoteli, stancji, pensjonatów i restauracji dopasowali swą ofertę do gości z dalekiej Warszawy – witano ich po polsku, oferowano polskie dania, grano mazurki i polonezy.

Dworzec kolejowy w Gdingen (Gdynia), ok. 1900 r. Stosunkowo tania kolej odegrała dużą rolę w rozwoju turystyki. Warszawa uzyskała połączenie z Gdańskiem w 1877 r., zbiory Muzeum Miasta Gdyni

Od 1911 r. uwagę turystów zmęczonych atmosferą wielkiego kurortu przyciągnęły mniej uczęszczane wsie – Gdynia i Oksywie. Od przełomu wieków XIX i XX istniał tu Kurhaus wystawiony przez Ostseebad Genosenschaft Gdingen, czyli Towarzystwo Bałtyckich Kąpielisk w Gdyni. Za szumną nazwą krył się mały hotelik z jednym pomostem, kilkoma łódkami i jedną żaglówką. W pobliskim Orłowie znajdował się kolejny Kurhaus i hotelik „Adler” prowadzony przez rodzinę o tym nazwisku. Zamiast wygód i rozrywek, oferowały one ciszę i spokój oraz nie mniej atrakcyjny kontakt z kaszubskimi rybakami z pobliskich „checzy” (chałup). Było to powtórzenie zjawiska dobrze znanego ze schyłku XIX w. z Podhala. Ludomania, która zaszczepiła w sercach polskich inteligentów miłość do wsi z jej barwnym folklorem, dała o sobie znać na wybrzeżu Bałtyku.

Ponadto Polacy z Królestwa i Galicji solidaryzowali się z Polakami z zaboru pruskiego w ich walce z germanizacją, szczególnie od ostro spacyfikowanego strajku szkolnego we Wrześni w 1901 r. Nic więc dziwnego, że turyści z Warszawy, gdy tylko spotkali kaszubskich rybaków, natychmiast uznali ich za swych uciśnionych ziomków. Zapragnęli dołączyć do miejscowych „budzicieli” poczucia narodowego – Antoniego Abrahama z Kościerzyny i księdza Walentego Dąbrowskiego z Wejherowa.

Monika Żeromska na molo w Gdyni w 1921 r. Zdjęcie to daje wyobrażenie o zacisznej Bożej Zatoczce, nim „pochłonął” ją gdyński port, źródło: Polona


Jednym z pierwszych polskich entuzjastów Gdyni był wybitny publicysta Adolf Nowaczyński, sympatyk Narodowej Demokracji. Towarzyszyli mu zaangażowani w krzewienie polskości wczasowicze. Rozpoczęli oni „lekko i dyskretnie” uświadamiać Kaszubom ich polskość m. in. przez śpiew i naukę historii Polski, a wszystko to w tajemnicy przed niemieckimi władzami. Antagonizm polsko ‐ pruski wzmacniały dodatkowo niedzielne „rejzy” niemieckich turystów z Gdańska i Sopotu. Byli to przedstawiciele niemieckiego mieszczaństwa, których ulubioną rozrywką było picie piwa, jedzenie i śpiewanie patriotycznych, a także nieprzyzwoitych piosenek. Nowaczyński, poddany carski, upewnił się o słuszności swych działań i  nadal wyzłośliwiał się na „Teutonach” w warszawskiej prasie.

Wówczas także, wśród niezobowiązujących pogaduszek wczasowiczów ‐ inteligentów, pojawiło się na pozór fantastyczne hasło budowy polskiego portu nad Bałtykiem.

Michał Zarychta
Powrót
drukuj wyślij facebook
Otworzę okno na świat! Eugeniusz Kwiatkowski i budowa portu w Gdyni
Gdyński Bankowiec ― modernistyczny „okręt z cegły i cementu na lądzie”

„Podłoga w gorsecie”. Międzywojenne płytki posadzkowe ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni

Prosty sposób na gorącą kąpiel. Gazowy piecyk kąpielowy „MARS” ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni
Antoni Abraham. Król Kaszubów
„Przyczynić się do zwycięstwa nad Bałtykiem”. Otwarcie Pomorskiej Szkoły Sztuk Pięknych Wacława Szczeblewskiego w Gdyni
Szkło, metal, detal. Architektura Gdyni w szczegółach. Wystawa w Muzeum Miasta Gdyni
Jak bez mydła myć jasne i ciemne włosy. Saszetka szamponu Czarna główka ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni
GDYNIA–DZIEŁO OTWARTE. Wystawa stała w Muzeum Miasta Gdyni

„Czemuż nie mogę w ptaszka zmienić siebie…”. Chopin, emigracja i ceramiczny ptak ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni

Marzenie każdej nowoczesnej pani domu w międzywojennej Polsce. Kuchenka elektryczna „Gródek” ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni